środa, 9 marca 2016

5 lat bloga)))

Tak, dokładnie 9 marca 2011 roku 
popełniłam pierwszy szyciowy post na blogu.
Od tego czasu dużo się zmieniło.
Miałam różne momenty: uczyłam się szyć pisząc kolejne posty, 
powoli rozwijałam zamiłowanie do projektowania, 
poznałam wirtualnie dużo fajnych i prawdziwych krawcowych. Większość z tych rzeczy doświadczyłam dzięki forum eKrawiectwo.
Potem przyszła jakaś niemoc do szycia, do blogowania.
Zmieniłam się ja, mój charakter, moje postrzeganie świata, 
moje priorytety.
Ale żadnej z tych zmian nie żałuję.
Oby kolejne 5 lat było równie ciekawe, 
tak w życiu - jak i na blogu )))

niedziela, 14 lutego 2016

Wyniki konkursu i recenzja poradnika ,,Co za szycie"

And the winner is...
monistan za półśpiochy ze stopkami w różne strony;
Iwo sia która własnemu dziecku otwór w czapce zaszyła, więc wolę z nią nie zadzierać. Kto wie, co mi skłonna zaszyć...
oraz Agnieszka O. która będzie miała okazję wyrobić sobie własną opinię o książce.
Czekam na maile z Waszymi danymi w celu wysłania książki:))



Książkę napisała Anna Maksymiuk - Szymańska 
znana z prowadzenia w internecie kanału BabskieTv
Poradnik zawiera 8 tematycznych rozdziałów. 
Pierwsze dwa rozdziały autorka poświęca maszynie do szycia, jej obsłudze, przydatnym funkcjom oraz rodzajom: porównuje maszyny mechaniczne i komputerowe firmy Janome( sama jako właścicielka jedynie mechanicznych piszczę na sam widok tych komputerowych...).
Kolejny rozdział to akcesoria do szycia, rodzaje igieł, nici, stopek maszynowych wraz ze zdjęciami. 
Czwarty rozdział to charakterystyka ściegów i szwów. I tutaj spotkałam się z ciekawymi informacjami na temat rodzajów szwów, 
o których nie miałam pojęcia, jak np. szew nakładany, którego do tej pory nie wykorzystywałam w swoim szyciu. 
Rozdział piąty zawiera informacje odnośnie tkanin, ich rodzaje, zastosowanie i cechy charakterystyczne. Przyznam się jednak, że sama nigdy nie korzystałam z takich porad zawsze kierując się ,,nosem" i dotykiem choć to pewnie mało profesjonalne. 
Rozdział szósty to wykroje: rady, jak mierzyć sylwetkę i jak samemu stworzyć wykrój bluzki, rękawa, prostej sukienki, klasycznej spódnicy i z koła, getrów (!), oraz spodni. Znajdziecie tam również tutorial, jak uszyć torbę na zakupy.
Do każdego wykroju autorka zamieściła dużo zdjęć i opisy pokazujące, jak daną rzecz uszyć. Nie robiłam wykrojów według rad podanych w książce, więc nie mogę Wam napisać, jak leżą na sylwetce. Natomiast zauważyłam jeden minus: w opisach szycia pasków, zwłaszcza do spodni, brak informacji odnośnie używania flizeliny. Każdy, kto choć raz szył pasek, zwłaszcza z tkaniny delikatnej i rozciągliwej wie, że pasek bez usztywnienia zwija się, rozciąga i generalnie deformuje. 
Obok podanych informacji znajduje się miejsce na własne notatki czytelnika - to moim zdaniem fajny pomysł.
Rozdział siódmy zatytułowany Inspiracje rzeczywiście takowych dotyczy. Autorka wymienia tutaj miejsca, które są jej bliskie, 
takie jak kawiarenki szyciowe; 
książki i magazyny o szyciu i o modzie etc. 
Rozdział ósmy to słowniczek pojęć związanych z krawiectwem. 
  
Opinie o poradniku w internecie są różne, często delikatnie mówiąc ,,mało pozytywne" co było widać nawet w komentarzach pod poprzednim postem na moim blogu. Starałam się jednak byc obiektywna. Książka jak sama autorka zauważa, jest skierowana dla osób, które zaczynają swoją przygodę z szyciem. Ja sama nie jestem krawcową z wykształcenia i uczyłam się szycia metodą prób i błędów, korzystając z Burdy, papavero, z wykrojów mojej mamy ( krawcowej ), z tego co znalazłam w internecie. Teraz z perspektywy czasu patrzę na moje początki z zażenowaniem i wstydem, ale z drugiej strony nie myli się tylko ten, kto nic nie robi...Dziwi więc mnie hejt niektórych osób dotyczących poradnika. Może to zazdrość, iż osoba nie będąca profesjonalistką napisała i wydała książkę o szyciu? Jeśli ktoś dzięki tej książce połknie bakcyla i zacznie interesować się szyciem, to ja jestem za:))

poniedziałek, 1 lutego 2016

Kto chce książkę o szyciu???



Dzisiaj dostałam bezpłatny egzemplarz książki Co za szycie 
Jestem w trakcie czytania - kiedy skończę, 
podzielę się opinią na blogu chociaż już wiem, 
że przyda się nie tylko kompletnym laikom szyciowym... 
Tymczasem mam dla Was trzy egzemplarze całkowicie za darmo.
Wystarczy tylko zameldować się pod tym postem 
i opisać jakąś ciekawą historię  
dotyczącą przygody z szyciem 
( na pewno takie macie, a jeśli nie - 
przyjmuję te z ,,drugiej reki" czyli zasłyszane ).
Wybiorę te najciekawsze, może najzabawniejsze, 
może najbardziej hardkorowe 
a Wydawnictwo Helion prześle w nagrodę wspomnianą wyżej książkę.
Więc kto ma ochotę???

Ogłoszenie wyników w Walentynki, a co!


czwartek, 17 grudnia 2015

Kamizelka - must have zimy 2015/2016!!!

Od jakiegoś czasu oglądam i przymierzam różne kamizelki w sklepach,
 ale jak do tej pory żadna nie spodobała mi się na tyle, 
aby ją kupić. 
Albo są za krótkie, albo za duże, albo za puchate, albo odstają na plecach, 
albo ,,wychodzą z nich kłaki"
Zaczęłam więc coraz poważniej myśleć o tym, aby sobie samej uszyć.
 Jeśli znajdę odpowiedni materiał, to być może podejmę się takiego zadania. 


Póki co przeglądam internet i natrafiłam na przeróżne.
Celuję w taką, długą i niekoniecznie mocno puchatą:






Na allegro też można się zainspirować.





Ta poniżej jest super ( a z tyłu wygląda jeszcze ciekawiej ) ale jak zobaczyłam cenę...
A kożucha raczej nie odważę się szyć...




A tak w ogóle to witam ponownie:))
Ktoś tu jeszcze zagląda???

sobota, 2 maja 2015

Przepis na winko ryżowe:))



Rozwijam się. 
Już nie tylko projektuję i szyję, piekę i gotuję, ale do tego winko robię! 
W Sylwestra piłam najlepsze na świecie wino - ryżowe domowej roboty, sześcioletnie. I moim postanowieniem noworocznym stało się zrobienie własnego.

Oto przepis:
2 kilogramy ryżu ( ja kupowałam w Biedronce ) wypłukać kilkakrotnie w ciepłej wodzie. Wsypać do szklanego gąsiora ( mój o pojemności 20 litrów - musi być większy, bo w trakcie burzliwej fermentacji winko zwiększa swoją objętość). Dorzucić sparzone i odsączone rodzynki - 1/2 kg ( moim zdaniem im ciemniejsze - tym ładniejszy kolor). Do gąsiora dodać 5 litrów wody mineralnej. 
Do garnka wlać kolejne 3 litry wody i wsypać 3 kg cukru. Podgrzewać aż do rozpuszczenia cukru. Następnie należy ostudzić i dolać do gąsiora. 
Osobno uszykować drożdże. 
Ja miałam drożdże aktywne do białego wina, wysokoalkoholowe - według tego co pisało na opakowaniu - 19 proc. Według mojej mamy po degustacji- spirytusowe...
Wymieszać w 1/2 szkl cieplej wody drożdże i zostawić aż zaczną pracować. Jeśli są dobre, już po pół godzinie będzie widać efekty. Dosypać do gasiora pożywkę, dolać drożdże, wymieszac dobrze gąsiorem. Zatkać korkiem, wsadzić rurkę fermentacyjną, zalać ją wodą. Odstawić w ciepłe ciemne miejsce.Przynajmniej raz dziennie poruszać energicznie gąsiorem. 

Ja swoje winko nastawiłam 21 stycznia, pracowało niesamowicie intensywnie, bulgotało jak szalone, pachniało drożdżami w całym pomieszczeniu. 
Zakryłam je jeszcze kocem.
Ale już po tygodniu bulgotanie zwolniło. 27 stycznia dodałam więc 2 kg cukru rozpuszczone w 2,5 litrach wody i znów zaczęło pracować 
i przerabiać cukier w alkohol.
5 lutego ściągnełam za pomocą specjalnego wężyka winko znad osadu i dolałam jeszcze 5 litrów wody mineralnej. Tym samym mój gąsior wypełnił się po brzegi. Zatkałam korkiem i rurką fermentacyjną, zalałam ją wodą i odstawiłam do spokojnej fermentacji. 

Dzisiaj, to jest 2 maja ściągnełam znów znad osadu 
i spróbowałam po raz pierwszy...
Idealnie klarowne, jasne i mocne jak cholera!
A to dopiero 3 miesiące, najlepsze podobno jest po roku. 
Tylko czy do tego czasu coś się ostanie...

niedziela, 21 grudnia 2014

Merry Christmas:))

Czas pędzi jak szalony. 
Mijają dni, miesiące i kolejny rok dobiega znów końca.
Życzę Wam rodzinnych, ciepłych Świąt Bożego Narodzenia.
Takich, dzieki którym odpoczniecie i nabierzecie sił na przyszłość.

Pozdrawiam i przesyłam Wham
Monika